Sztuka bez granic. Rozmowa z Katarzyna Napiórkowską

  • 19.07.2021, 00:49 (aktualizacja 19.07.2021, 01:19)
  • Źródło: Yvette Poplawska
Sztuka bez granic. Rozmowa z Katarzyna Napiórkowską Justyna Napiórkowska
To odbiorcy są obok artystów najważniejsi! Rozmawiała Yvette Popławska. Prezes Międzynarodowego Stowarzyszenie Artystów Autorów Dziennikarzy Prawników Virtualia Art

Y.P.

Primo. Co było myślą przewodnią, bodźcem otworzenia tak prestiżowej Galerii w
Warszawie.  Wiemy, że jest w jednym z najatrakcyjniejszych punktów Warszawy? 

Katarzyna Napiórkowska: 
Sztuką zajmowałam się właściwie od czasów licealnych. Potem przyszły studia-
dwukierunkowe. Studiowałam historię sztuki i projektowanie w SDiR oraz
zagadnienia ekonomiczne w obecnej Szkole Głównej Handlowej, gdzie pracę
dyplomową poświęciłam problematyce społecznej funkcji sztuki. Poświęcałam bardzo
dużo czasu na poznawanie historii sztuki i to profesor historii sztuki zarekomendował
mnie do pracy w Galerii Związku Polskich Artystów Plastyków. To tam miałam
zaszczyt spotkać najwybitniejszych twórców – Edwarda Dwurnika, Magdalenę
Abakanowicz, Antoniego Fałata, Józefa Szajnę, Jurrego Zielińskiego. Gdy ogłoszono
stan wojenny, straciłam pracę. Wówczas, po różnych epizodach udało mi się
wyjechać do Wielkiej Brytanii i tam podjąć pracę w galerii specjalizującej się w sztuce
secesji. Gdy wróciłam do Polski, nastał czas liberalizacji – można było już
podejmować własną działalność i ja- zachęcona przez artystów – otworzyłam Galerię
w Warszawie przy Rynku Starego Miasta. Wystawiałam tam całą plejadę wybitnych
twórców: m.in. profesora Tadeusza Dominika, profesora Antoniego Fałata czy
profesora Eugeniusza Markowskiego- dziś uznawanych za twórców muzealnych.
Wystawy, które tam się odbywały były artystycznymi wydarzeniami w budzącej się do
wolności Polsce. Wspomnę happeningi Geno Małkowskiego czy malarskie
performance Janusza Mulaka zainspirowane twórczością Yves Kleina. Ci artyści
przynosili wtedy i pokazywali w Warszawie to, co najważniejsze w sztuce świata. W
ten sposób wraz z artystami symbolicznie odsłanialiśmy żelazną kurtynę.

Y.P.

Secundo. I nadchodzi chwila podjęcia decyzji o otworzeniu drugiej Galerii
również w Warszawie? 


Katarzyna Napiórkowska:
Wkrótce- w wyniku różnych okoliczności- otworzyłam Galerię przy ulicy
Świętokrzyskiej 32 w Warszawie- w samym sercu wspaniale rozwijającego się
miasta. To także było działanie w duchu panującego wówczas ogromnego
entuzjazmu. Jak w większości moich działań- kierowałam się intuicją i sercem.
Wówczas centrum Warszawy było jeszcze dość smutne. W obliczu przemian całe
miasto szukało swojej tożsamości po trudnych latach. Okazało się, że była to
znakomita decyzja- dziś Świętokrzyska uważana jest za najpiękniejszą ulicę
nowoczesnej Warszawy. Łączy dzielnice historyczne z pnącą się w górę dzielnicą
wieżowców. Od razu zaczęłam realizować tu program wystaw, prezentując zarówno
młodych jak i uznanych twórców. W ostatnich latach to tu odbyły się wystawy
Magdaleny Abakanowicz, Władysława Jackiewicza, Andrzeja Strumiłły, Józefa
Szajny, Edwarda Dwurnika czy Jana Tarasina.

Y.P.

Tertio. Po sukcesach podczas wystaw i wernisaży w Warszawie nadchodzi czas
poszerzenia horyzontów i otwarcie trzeciej Galerii w Brukseli?. 

Katarzyna Napiórkowska: 
Moje dwie córki mają szerokie wykształcenie związane m.in. z rynkiem sztuki.
Magdalena jest architektem, studiowała także Zarzadzanie kulturą w Państwowej
Akademii Nauk, a Justyna jest historykiem sztuki i europeistą, ze znajomością
sześciu języków obcych. Do Brukseli podróżowałyśmy w sprawach zawodowych-
spotykając się z naszymi belgijskimi kolekcjonerami. Polubiłam to miasto, cieszyła
mnie jego szczególna atmosfera, nieporównywalne życie jakim pulsowała Bruksela w
słoneczne, piękne dni. Imponowała mi obecność sztuki w przestrzeni publicznej.
Podczas jednego ze spacerów w dzielnicy Kunstberg- co tłumaczyć można jako
Wzgórze Sztuki – zauważyłam ciekawą lokalizację. Spodobało mi się, że lokal był
wspaniale położny, blisko Królewskich Muzeów Sztuki i centrum sztuki Bozar. Od
razu wyobraziłam sobie wernisaże, podczas których goście dyskutują o sztuce przed
Galerią, spacerując po przepięknym francuskim ogrodzie oddzielającym nasz lokal
od Biblioteki Królewskiej. Wtedy zapadła decyzja- to jest to miejsce. To z Brukseli
wyruszam oglądać wydarzenia artystyczne w znaczących muzeach Europy czy na
targach sztuki – jak te w Maastricht.


Y.P.

Jest Pani nagrodzona najważniejszymi wyróżnieniami:, m.in. Krzyżem
Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta, Złotym Krzyżem Zasługi i
tytułem Zasłużony dla Mazowsza. Zorganizowała Pani wiele wystaw w Polsce i na
świecie. Które z nich są szczególnie ważne?


Katarzyna Napiórkowska:   
Na przestrzeni lat miałam zaszczyt brać udział w wielu cennych działaniach.
Wspominam chociażby wystawę sztuki polskiej, którą zorganizowaliśmy w 1991 roku
w Izraelu. Towarzyszyła ona nawiązaniu stosunków dyplomatycznych i miała duży
oddźwięk. Była to prezentacja plejady polskich artystów. W Warszawie
prezentowałam też prace cenionych twórców z Nowego Jorku, Berlina czy Florencji.
Wśród nich był m.in. bardzo ceniony Josef Beuys, którego pracę pokazaliśmy na
wystawie polsko-niemieckiej. W ostatnich latach w naszych Galeriach w Warszawie
odbyły się ekspozycje Magdaleny Abakanowicz, Edwarda Dwurnika, Jerzego Panka,
Antoniego Fałata Leszka Rózgi czy Józefa Szajny. Są to twórcy muzealni, ich dzieł
mają ponadczasowe znaczenie.


Y.P.

Tytuły, zaszczyty, najwyśmienitsze salony, synchronizacja sztuki z człowiekiem.
Czy organizacja wystaw daje poczucie zadowolenia i spełnienia?


Katarzyna Napiórkowska: 
Po każdej z przygotowanych wystaw czuję, jak dużym było to okupione wysiłkiem. Po
jakimś czasie jednak budzi się nowy entuzjazm i nowy plan. Czasami gdy
spoglądamy wstecz – dopiero zauważam jak dużo było tych wydarzeń. Trzeba przy
tym podkreślić , że Galeria działa bez żadnego wsparcia publicznego. Organizowane
przez nas wystawy są całkowicie niezależne, nie otrzymujemy żadnych dotacji, a
zatem finalnie- wystawa jest zawsze czymś dodanym, pozytywnym, zaznaczeniem
polskiej obecności na mapie Brukseli. Satysfakcją jest dla nas prezentowanie sztuki
polskiej. Cieszę się tym, że obrazy z naszej Galerii trafiają do znakomitych kolekcji w
Polsce, w Belgii i na całym świecie. Tak wydarzyło się z pracami profesora Józefa
Szajny i profesora Leszka Rózgi , którego prace aktualnie znajdują się belgijskiej
kolekcji obok arcydzieł z warsztatu rodziny Bruegla. Jestem szczęśliwa, że obok dzieł
mistrzów światowego formatu znalazły się prace polskich artystów.


Y.P.

Ważna jest ocena subiektywna dzieł sztuki, ale czy wpływ mają także tytuły i
nagrody zdobyte przez danego malarza?  


Katarzyna Napiórkowska: 
Wybierając prezentowane prace zawsze patrzę przede wszystkim na dzieła. Ważny
jest także ich kontekst. Sprawa nagród jest drugorzędna. Obok bardzo uznanych
artystów pokazujemy także tych, których dopiero trzeba promować.

Y.P. 

Sztuka wyzwala w nas różne emocje. Współbrzmienie na jednej partyturze
blejtram - artysta - odbiorca?


Katarzyna Napiórkowska: 
Wierzę, że emocje w odniesieniu do sztuki są tym, co najważniejsze. To dzięki
emocjom doświadczamy różnych wzruszeń. Sztuka powinna na nas działać, dotykać
czułej struny naszej wrażliwości.


Y.P.

Tak znana Kobieta, piękno w oczach i Sercu, a jednak nie tylko obrazy czy
rzeźba. Wiemy, że Pani sama projektuje biżuterię artystyczną. Zachwyciła się nią
Królowa Belgów podczas wizyty w Galerii?

Katarzyna Napiórkowska:   
Zajmuję się projektowaniem biżuterii. Kiedyś była ona wystawiana w Gandawie,
Antwerpii i w Londynie. Lubię tworzyć i miło jest, gdy moje pomysły spotykają się z
uznaniem. Królowa Belgów zobaczyła przy pewnej okazji biżuterię mojego autorstwa,
którą miałam na sobie i bardzo się nią zainteresowała. To było niezwykle miłe.


Y.P.

Mekką Sztuki i Kultury są Galerie, jednak prosimy o uchylenie rąbka tajemnicy o
wydaniu książki w formie papierowej. Jaki temat opiewa to wydanie. Co
spowodowało, ze sięgnęła Pani po pióro w czasie pandemicznym? 

Katarzyna Napiórkowska:   
Przygotowuję teksty dotyczące moich spotkań z artystami. Będą to anegdoty,
rozmowy z artystami, opowieści- niekiedy zabawnych, zawsze bardzo inspirujące.
Zbyt wcześnie jednak by podawać więcej informacji na ten temat.


Y.P.

Motto przewodnie, życiowa maksyma? Co jest priorytetem w życiu tak
uznawanej wśród Polaków oraz Polonii kobiety?

Katarzyna Napiórkowska: 
Moim motto jest nazwa, która wybrałyśmy dla stworzonej przez nas fundacji
promującej sztukę. Per Ars ad Astra to przetworzenie maksymy Per Aspera ad Astra.
Oryginalnie oznaczało dążenie „przez ciernie do gwiazd”, my zmieniłyśmy to na
dążenie do ideału przez sztukę. Tak to można rozumieć- zarówno doświadczane
wyzwania, jak i piękno sztuki pozwalają na rozwój, na szukanie doskonałości, która
nas inspiruje.


Y.P.

Życzymy dalszego rozwoju prestiżowych Galerii. Wielkości weny twórczej,
wspaniałych doświadczeń na najwyższych szczeblach międzynarodowej współpracy.

Zapraszamy do zapoznania się ze stronami internetowymi m.in.:
https://napiorkowska.pl/

Katarzyna Napiórkowska: 
Bardzo dziękuję i zapraszam na spotkania ze sztuką.

To odbiorcy są obok artystów najważniejsi!

Rozmawiała Yvette Popławska. Prezes Międzynarodowego Stowarzyszenie Artystów
Autorów Dziennikarzy Prawników Virtualia Art

Źródło: Yvette Poplawska

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe